Podsumowanie z Disneya i San Diego

Podzielimy się przygodami z naszej podróży do San Diego, naszymi ulubionymi restauracjami i rodzinnymi atrakcjami oraz wycieczką do Disneylandu z Dance the Magic!

Hi hi! Wszystkiego najlepszego w środę! Co się dzisiaj dzieje? Wybieram się dziś rano do szkoły dziewczynek, łapię zajęcia F45 i kończę pracę nad odcinkiem podcastu #100!!! Pojawi się on na żywo w przyszłym tygodniu i yesss jest w nim giveaway.

W dzisiejszym poście chciałam podzielić się podsumowaniem naszej podróży do San Diego i Disneylandu! Nasza ostatnia podróż do Disneylandu była jesienią 2019 roku, więc byliśmy podekscytowani, że zmierzamy z powrotem. (Byliśmy w Disney World kilka razy, odkąd został ponownie otwarty, ale to była nasza pierwsza podróż z powrotem do Disneylandu).

Oto małe podsumowanie naszej podróży, plus niektóre z naszych ulubionych miejsc.

Podsumowanie z Disneya i San Diego

Kiedy dowiedzieliśmy się, że zespół taneczny Liv będzie występował w paradzie w Disneylandzie z Dance the Magic, wiedzieliśmy, że jesteśmy w środku. Pomyśleliśmy również, że możemy połączyć z tym wycieczkę do San Diego, ponieważ jest to łatwy lot do San Diego (godzina z Tucson) i wynająć samochód, aby pojechać do Anaheim. Byliśmy tak szczęśliwi, że wróciliśmy do SD!!!

Poszliśmy prosto do Tiki Port, który przywitał nas prawdopodobnie NAJLEPSZĄ miską acai, jaką jadłam w życiu. (A jadłam ich wiele, wiele w Tiki Port.) Facet, który je robił, był prawdziwym artystą; w każdym kęsie miałam wiórki czekoladowe, acai, granolę, owoce i masło orzechowe.

(To jest Drifter z masłem orzechowym. Jeśli pojedziesz do San Diego, kup go! Nie pożałujecie.)

Zatrzymaliśmy się też na plaży, żeby dziewczynki mogły zamoczyć stopy (czyli ubrania i całe ciała), pojechaliśmy do hotelu, żeby się przebrać, do Belmont Park (gdzie jeździły na jednej przejażdżce za drugą) i do OB Noodle House na kolację.

Następnego ranka śniadanie było w Great Maple, która jest jedną z naszych ulubionych restauracji śniadaniowych.

Na stosie awokado znalazła się rukola, awokado, redukcja balsamiczna i doskonale ugotowany łosoś.

Do naszych dań dołączyliśmy również pączki z klonowym bekonem.

Po śniadaniu przez chwilę bawiliśmy się w parku nad wodą, a potem poszliśmy do Nowego Muzeum Dziecięcego, gdzie dzieci świetnie się bawiły, oglądając wszystkie eksponaty. Zmienia się za każdym razem, gdy tam przychodzimy, i jest to prawdziwe spełnienie dziecięcych marzeń. Na lunch kupiliśmy Tender Greens na wynos i ruszyliśmy w drogę do Anaheim!

Naszym pierwszym przystankiem w Anaheim był hotel, w którym zrzuciliśmy bagaże, a następnie udaliśmy się na kolację z bohaterami w Goofy’s Kitchen!

Kiedy jesteśmy w Disneyu, zawsze staram się zarezerwować jeden „prawdziwy” (zasiadany) posiłek każdego dnia. Zazwyczaj jest to lunch, bo wtedy wszyscy mają okazję usiąść i coś zjeść. Mieliśmy dużo szczęścia z rezerwacjami podczas tej podróży i udało mi się zarezerwować Goofy’s Kitchen, Tortilla Jo’s (Downtown Disney) i Blue Bayou (Piraci z Karaibów), kiedy tam byliśmy!

(Lunch w Blue Bayou. Łosoś, ryż, warzywa, a na deser zjedliśmy ciasto czekoladowe)

Goofy’s Kitchen to bufet ze wszystkim, czego można sobie zażyczyć, śmieszny wybór deserów, koktajle, a do każdego stolika podchodzą postacie tańczące do muzyki, podczas gdy Ty kręcisz serwetką nad głową. To jest wszystko.

Pozostałą część weekendu spędziliśmy na przejażdżkach,

(P jechał Incredicoasterem 3 razy… nasze śmiałe dziecko, Panie dopomóż nam)

jedzeniu WSZYSTKICH smakołyków Disneya

(moje ulubione to chrupki ryżowe M&M i czekoladowe pkanapka z masłem orzechowym, która jest jak gigantycznie wzmocniona kanapka Reese’s)

i oglądanie występu Liv i jej zespołu na paradzie!!! To był pierwszy występ Dance the Magic od czasu ponownego otwarcia i przez cały czas miałam dreszcze na całym ciele. Było tak niesamowicie, tak magicznie, a wszystkie studia wykonały tak niesamowitą pracę. Ulice były wypełnione widzami i wszyscy klaskali i wiwatowali. Słyszałam, że w sumie było około 600 tancerzy, którzy przemaszerowali trasą parady, tańcząc do utworu „Zero to Hero” z filmu Hercules.

Ustawianie się w kolejce do parku przed paradą:

Nigdy tego nie zapomnę.

W ramach Dance the Magic mogliśmy również uczestniczyć w śniadaniu dla VIP-ów w California Adventure, które rozpoczęło się o 5:30 w niedzielę rano. Znacie mnie i wiecie, jak bardzo kocham mój sen, ale udało mi się zmobilizować i zdążyć. Naprawdę fajnie było przejechać się kilkoma przejażdżkami, zanim park został otwarty, i patrzeć, jak Liv biega ze wszystkimi swoimi tanecznymi przyjaciółmi, którzy stali się jak rodzina.

Kilka pytań związanych z Disneyem, o których pomyślałem, że mogę porozmawiać w tym poście (i rzeczy, które zastanawiałem się nad sobą przed naszą podróżą):

Czy było tłoczno?

Po przeczytaniu kilku rzeczy na Instagramie i innych wpisach na blogach, spodziewałem się, że będzie PACKED, zwłaszcza że był to weekendowy wyjazd w szczycie sezonu. Jako ktoś, kto jest przyzwyczajony do chodzenia ramię w ramię z zupełnie obcymi ludźmi po Main Street, pomyślałam, że było cudownie. Czułem się bardzo otwarty i nie byłem zbytnio zatłoczony. Aby ograniczyć liczbę miejsc, nadal stosuje się system rezerwacji, więc trzeba rezerwować miejsca na każdy dzień pobytu w parkach. (Przed rezerwacją trzeba mieć bilet, ale można sprawdzić kalendarz online, aby zobaczyć, jak wygląda dostępność miejsc).

Jak wyglądały interakcje z postaciami?

Postacie były nadal oddzielone od gości parku za pomocą pewnego rodzaju bariery i można było przejść przed nimi, zrobić sobie zdjęcie i porozmawiać z nimi. Najwyraźniej pod koniec miesiąca to się zmieni i uściski z postaciami zostaną przywrócone! P uwielbia przytulać się do postaci, więc to sprawia, że moje serce się raduje.

Jakie są obecnie zasady dotyczące masek?

Maski nie były wymagane na zewnątrz i zalecane w pomieszczeniach. Większość gości ich nie nosiła.

Na czym polega nowy system Genie+? Czy są szybkie wejściówki?

Disney zrezygnował z Fast Passów. Wcześniej można było zarezerwować do dwóch przejazdów na raz, a po ich zakończeniu można było rezerwować nowe przejazdy przez cały dzień za pomocą aplikacji. W przeszłości było to również bezpłatne. Fast Passy zniknęły, a wprowadzono dwie nowe płatne opcje: Genie+ (20 dolarów za osobę za dzień) oraz Lightning Lane dla atrakcji premium (z której można korzystać tylko z płatnym Genie+ i jest to dodatkowa opłata 12-20 dolarów za przejazd, za osobę).

Z Genie+ masz możliwość zarezerwowania przedziałów czasowych na niektóre z bardziej popularnych przejażdżek (jak Thunder Mountain, Splash Mountain, Indiana Jones, Incredicoaster itp.). Kosztuje to 20 USD za osobę za dzień i stwierdziliśmy, że zdecydowanie warto. Nie kupiliśmy jej pierwszego dnia, ponieważ Liv przez większą część dnia ćwiczyła do parady, a kolejki były bardzo długie. Rozmawiałam z jednym z członków obsady i powiedział mi, że muszą najpierw przepchnąć ludzi z Lightning Lane, ponieważ zapłacili za miejsce. Oznacza to, że jeśli kolejka do Lightning Lane jest długa, a Ty stoisz w kolejce Stand-by, nie pozwolą Ci się ruszyć, dopóki Lightning Lane nie będzie krótsza.

Drugiego dnia skorzystaliśmy z Genie+ i było to absolutne

naprawdę warto. Nie czekaliśmy na każdą przejażdżkę dłużej niż 5 minut, a ostatecznie tego dnia skorzystaliśmy z około 19 przejazdów. Nie można zarezerwować karnetów Lightning Lane na niektóre z nowszych atrakcji bez uiszczenia dodatkowej opłaty (jak Star Wars Rise of the Resistance, Radiator Springs, Web Slingers itp.) i tu właśnie mam mieszane uczucia.

Załóżmy, że chcesz odwiedzić Web Slingers, Radiator Springs i Rise of the Resistance w ciągu jednego dnia. Musisz mieć Genie+, aby nawet mieć możliwość zarezerwowania tych przejazdów (80 USD dla rodziny 4 osobowej) i rezerwujesz Lightening Lane z płatną opłatą za każdy z tych przejazdów (48 USD za Web Slingers + 48 USD za Radiator Springs + 80 USD za Rise of the Resistance). Wychodzi na to, że za przejazd tymi trzema przejażdżkami, oprócz biletów wstępu do parku, trzeba zapłacić dodatkowe 256 USD dla czteroosobowej rodziny. Wydaje mi się, że jest to po prostu wielka gra na pieniądze.

Powiem, że Genie+ jest absolutnie warte zachodu, jeśli chcesz jeździć na wielu trasach i mieć strategiczne podejście do atrakcji premium. Skończyło się na tym, że zapłaciliśmy 80 dolarów za Rise of the Resistance i była to prawdopodobnie najfajniejsza przejażdżka, jakiej kiedykolwiek doświadczyłem (a nie wiem nic o Gwiezdnych Wojnach

lol).

Ta wycieczka była naprawdę jak wakacje, a ucieczka i cieszenie się weekendem było tak wspaniałe. Spędzanie czasu z rodziną to moja ulubiona rzecz i już nie mogę się doczekać kolejnych przygód tego lata.

Powiedzcie mi, przyjaciele, czy planujecie już jakieś wakacje na wiosnę/lato? Jakie jest Wasze ulubione miejsce do odwiedzenia z dziećmi?

A

także, ulubiony przysmak Disneya?!

xo

Gina



Czytaj dalej: https://fitnessista.com/disney-and-san-diego-recap/