Czego nauczyły mnie wypróbowane przeze mnie diety

Cześć przyjaciele! Jak minął tydzień? Mam nadzieję, że macie wspaniały poranek. Jestem podekscytowana zajęciami F45 i kilkoma przygodami z ekipą – tak się cieszę, że dzieci nie chodzą w tym tygodniu do szkoły!

W dzisiejszym wpisie chcę się przyjrzeć niektórym stylom odżywiania i dietom, których próbowałam i czego się dzięki nim nauczyłam. Oczywiście, jeśli czytanie o tym temacie jest dla ciebie wyzwalające lub niewygodne, pomiń ten wpis i do zobaczenia w przyszłości.

Kiedy po raz pierwszy wyruszyłam w podróż po zdrowie i utratę wagi na studiach, próbowałam wielu różnych rzeczy i szybko zdałam sobie sprawę, że nie są one dla mnie odpowiednie. Nigdy nie zapomnę wypicia WARM Slim Fast po zakończeniu imprezy charytatywnej w szkole. Poszedłem potem do samochodu, gdzie czekał na mnie mój smutny i ciepły Slim Fast. Pijąc go, przez cały czas lekko mlaskając, przyrzekłem sobie, że znajdę strategię, która pozwoli mi jeść prawdziwe jedzenie i rzeczy, które naprawdę lubię.

Choć z łatwością mogłabym napisać książkę o tym, jak różne diety mnie wypaliły i zepsuły moją relację z jedzeniem, wolę skupić się na pozytywach i lekcjach, które wyniosłam z próbowania tak wielu rzeczy. Dodatkowa korzyść: kiedy pracuję z klientami, istnieje duże prawdopodobieństwo, że ja również wypróbowałam wiele strategii i sposobów na szybkie rozwiązanie problemów, które oni przeszli. Pomaga mi to wczuć się w ich doświadczenia i zmagania, a także opracować dla nich zrównoważony i dostosowany do ich potrzeb plan.

Oto małe podsumowanie niektórych z rzeczy, których się nauczyłam, oraz kroków, które doprowadziły mnie do miejsca, w którym jestem teraz (wciąż się uczę i z czasem ewoluuję!):

Rzeczy, których nauczyłam się dzięki dietom, które wypróbowałam

South Beach

To właśnie wtedy nauczyłam się, jak zbilansować swój talerz. Zanim spróbowałam South Beach, jadłam dużo węglowodanów i tłuszczów, ale nie zwracałam uwagi na jakość spożywanych pokarmów i nie podkreślałam białek ani produktów. To właśnie wtedy nauczyłam się, jak zbilansować talerz i że każdy posiłek powinien zawierać białko, zdrowy tłuszcz, mądrze dobrane węglowodany oraz jakieś warzywa lub owoce. Chociaż nie kocham wszystkich rzeczy związanych z South Beach (zwłaszcza faktu, że przez lata jadłam tak dużo Splendy), uważam, że zmieniła ona mój sposób odżywiania się i pomogła mi schudnąć około 40 kilogramów na studiach.

Paleo

Na początku myślałam: „Po co jeść jak jaskiniowiec, skoro na każdym rogu ulicy jest Starbucks?”. Wtedy było to dla mnie kłopotliwe, ponieważ nasz styl życia jest teraz tak różny od naszych przodków. Jednocześnie niektóre aspekty paleo mają sens. Jesz żywność, która w jakimś stopniu pochodzi od zwierząt lub z ziemi (minus nabiał, ziarna i rośliny strączkowe), i to w zasadzie wszystko. Choć zdecydowanie stosowałam strategie Paleo, by uprościć swój styl odżywiania, wiedziałam, że nie mogę być w pełni paleo, bo trochę za bardzo lubię ryż i rośliny strączkowe. Mam też wrażenie, że styl odżywiania Paleo może zachęcać do spożywania dużej ilości tłuszczów (są to zdrowe tłuszcze, ale ja lubię wszystko z umiarem) i nie podobał mi się pomysł eliminowania całych grup pokarmów.

Wegetariański

Wtedy zacząłem czytać etykiety na produktach spożywczych i zwracać uwagę na ich składniki. Przez wiele lat byłam wegetarianką – przestałam jeść czerwone mięso, gdy miałam 8 lat, i nie zaczęłam go jeść ponownie aż do trzydziestki, nadal nie jem wieprzowiny ani jagnięciny – i nauczyłam się, że moje ciało lubi mięso. Wegetarianizm sprawia, że czuję się dobrze fprzez jakiś czas, ale w końcu zaczynam czuć się wyczerpany.

Kiedy zostałam wegetarianką, zaczęłam czytać etykiety, żeby sprawdzić, czy nie zawierają żadnych produktów pochodzenia zwierzęcego i byłam zszokowana tym, co znajduje się w naszych produktach. Było tam tak wiele wielosylabowych składników, że nie potrafiłam ich wymówić. Pomogło mi to zdecydować, które z pakowanych produktów chcę włączyć do swojego życia, a które warto pominąć.

Surowy weganin

Przyjaciele blogerów OG na pewno pamiętają czasy raw vegan! (Musimy też porozmawiać o Bad Vegan. Mam tak wiele do powiedzenia, zwłaszcza jako osoba, która uczęszczała do jednej z surowo-wegańskich szkół kulinarnych Matthew, pracowała w jego restauracji i miała kilka mailowych interakcji z Sarmą). Jestem dopiero w połowie filmu dokumentalnego, ale mam wrażenie, że Matthew został przedstawiony w złym świetle, jakby był nieodpowiedzialnym playboyem. Dla przypomnienia, jest on niesamowicie utalentowanym szefem kuchni, a także bardzo miłym i szczerym człowiekiem. Jest też bardzo pracowity, co daje wyobrażenie o tym, jak prowadzi swoje firmy.

Jeśli chodzi o Sarę – razem robiliśmy giveaway na blogu i kilka razy odwiedziłem jej restaurację – mam wrażenie, że jest bardzo hojną osobą, którą ktoś okropny wykorzystał, i nie uważam jej za złą osobę. Współczuję jednak osobom, które dla niej pracowały i które z pewnością cierpiały przez wiele miesięcy. Jestem po prostu wdzięczna, że Netflix zapłacił jej wystarczająco dużo, aby zrekompensować wszystkim pracownikom brakujące pensje.

Wracając do surowej diety wegańskiej. Ten styl odżywiania nauczył mnie, jak zwracać uwagę na mikroelementy, jak używać różnych narzędzi i stylów gotowania, a także jak z miłością i troską przygotowywać jedzenie. Raw vegan może być bardzo pracochłonnym stylem odżywiania („ok, chcę pizzę za 2 dni. Równie dobrze mogę zrobić ciasto i zacząć je suszyć już dziś”), więc naprawdę nauczyło mnie to doceniania procesu. To właśnie wtedy naprawdę zakochałem się w gotowaniu (poprzez niegotowanie). Nauczyłam się posługiwać nożem, dehydratacji, kiełkowania, fermentacji, robienia kombuchy i rozłupywania tajskich kokosów JAK BOSKO.

(Skaleczyłam się tylko raz).

Zaczęłam też jeść tęczę. Tak wiele moich potraw miało odważne kolory i piękne profile smakowe. Chociaż w końcu wprowadziłam więcej gotowanych potraw (łatwiejszych do strawienia) i białka zwierzęcego, nadal absolutnie kocham surowe wegańskie jedzenie.

Śledzenie makroskładników

Śledzenie makro przypomniało mi, jak wygląda wielkość porcji (1 łyżka masła orzechowego to tak cholernie mało), a także pomogło mi pozbyć się mentalności „wszystko albo nic”, której doświadczyłam. Jak wiecie, nie zawsze miałam najlepsze relacje z jedzeniem. Wiele z tego wynika z perfekcjonizmu, wiadomości, które ciągle czytałam w czasopismach i książkach o dietach dla kobiet, oraz chęci zrobienia wszystkiego, by być „zdrową”. Prowadziło to do skrajności, z którymi trudno było zerwać, ale posiadanie Liv było ważnym punktem zwrotnym w mojej relacji z odżywianiem.

Uważam, że śledzenie makroskładników może być wspaniałym narzędziem, ponieważ KAŻDE jedzenie może mieścić się w makroskładnikach. To może być bardzo wyzwalające, jeśli jesteś osobą, która czuje, że nigdy nie może zjeść deseru czy koktajlu, bo „nie ma tego w planie”. Chociaż absolutnie uważam, że może to zamienić jedzenie w projekt matematyczny – za bardzo polubiłam jedzenie, żeby robić to na dłuższą metę – może to być pomocne narzędzie w pewnych scenariuszach. Z moimi obecnymi klientami zajmującymi się odżywianiem używamy porcji wielkości dłoni.

ns (dłoń w kształcie kielicha to jedna porcja węglowodanów, pięść to porcja nieskrobiowych warzyw, dłoń to porcja białka itd.), tak aby nikt nie musiał sięgać po wagę czy kalkulator.

Powiedz mi przyjacielu: jakich stylów odżywiania próbowałeś z czasem? Czegoś, czego się nauczyłeś lub co było dla ciebie pomocne?

Jaka jest najgorsza dieta, której próbowałeś?

Dla mnie była to w 100% Weight Watchers. Wiem, że zmienili swój program, ale kiedy go wypróbowałam, jedna kanapka z Subwaya zużyła większość moich punktów na cały dzień. Ogromna porażka.

Dziękuję bardzo za odwiedzenie bloga i czekam na komentarze na temat Waszych doświadczeń.

xo

Gina



Czytaj dalej: https://fitnessista.com/things-ive-learned-from-diets-ive-tried/